W dzisiejszym poście przedstawię Wam moich pierwszych ulubieńców miesiąca ;) Niestety troszkę spóźnieni, ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie, przez wzgląd na to, iż jest to mój pierwszy post, a chciałabym jak najszybciej zacząć przygodę z blogowaniem. A zatem, bez zbędnego przedłużania, zaczynamy !
1. Na pierwszy ogień idzie mój odwieczny ulubieniec każdego miesiąca (za wyjątkiem letnich). Podkład Revlon Colorstay, ja jestem w kolorze 180 Sand Beige w wersji do cery tłustej i mieszanej (której paradoksalnie już nie mam). Zawsze wybieram tą wersję, ponieważ według mnie ma lepszą konsystencję, i pozbawiona jest rozświetlających drobinek, które niestety posiada wersja do cery suchej). Używam go od około 1,5 roku, zazwyczaj z przerwą na miesiące letnie. Co więcej mogę o nim powiedzieć ? Zdecydowanie najlepszy z testowanych przeze mnie podkładów, zarówno tych z dolnych jak i z nieco wyższych półek, a wierzcie mi, były ich miliony ! Szeroka gama kolorystyczna pozwala na dobranie odpowiedniego kolor zarówno dla bladolicych jak i dla dziewczyn o ciemnej i bardzo ciemnej karnacji. Daje on świetne, matowe wykończenie. Nie jest to jednak efekt tępego matu, tylko naturalnie zmatowionej skóry, o wyrównanym kolorycie. Podkład utrzymuje się na buzi naprawdę przez caaały dzień. Jedynym minusem może być brak pompki (mi akurat nie przeszkadza, ponieważ idealnie do niego pasuje pompka po serum do włosów z Avonu) oraz jego cena: w Douglasie ok 70 zł, ale od czego jest allegro - tam do zdobycia za około 30 złotych z groszami ;]
2. Kolejnym produktem jest tusz MaxFactor False Lash Effect, w wersji złotej - również do zdobycia na allegro w niższej cenie - ok. 30 zł.Wypróbowałam go we wszystkich dostępnych wariantach, i jedyną różnicą jaką zauważyłam jest to, że ten w czarnym opakowaniu daje nieco delikatniejszy efekt. Co w nim lubię ? Przede wszystkim to, że się nie kruszy ! Nie wyobrażam sobie tuszu, który po godzinie, dwóch lub więcej, pozostawia pod oczami tzw, "efekt pandy". Ten absolutnie nic takiego nie robi. Daje efekt niesamowicie czarnych, podkreślonych rzęs. <-- podobno jego odpowiednikiem jest tusz z firmy Eveline Big Volume Lashes Professional, jednakże sama go nie testowałam, w związku z czym nie mogę nic więcej o nim powiedzieć.
3. Następny w kolejce ustawia się błyszczyk z Bell Milky Shake w odcieniu 06. Na temat błyszczyków zbyt wiele do powiedzenia niestety nie mam, ponieważ aż wstyd się przyznać ale jest to mój drugi błyszczyk od niepamiętnych czasów, tak więc nie mam porównania w stosunku do innych. Ogólnie rzecz biorąc najbardziej podoba mi się w nim kolor, szukałam błyszczyku jak najbardziej zbliżonego do słynnego "nude".
Czy kupię ponownie ? Nie wiem. Nie jest to idealny błyszczyk, ale niewątpliwie używałam go każdego dnia miesiąca i jest dosyć wydajny, jednakże minimalnie się klei, ale co tu się dziwić - w końcu to błyszczyk.
Poniżej wklejam wam swatcha ;]
4. Moim nowym odkryciem, jest również zmywacz do paznokci z Biedronki ;D Tani, świetnie zmywa każdy lakier, wydajny i ogólnie dostępny we wszystkich sieciówkach Biedronki. Napewno kupię ponownie.
5. Krople do oczu Lacrimal. Z natury nie mam problemów z suchością oczu, jednakże ze względu na moją kurację antytrądzikową (na szczęście już ją kończę) zmuszona zostałam do tego zakupu. Przekonała mnie do niego pani farmaceutka, i to był strzał w 10 ! Produkt ten niezmiernie mi pomógł. W opakowaniu dostajemy 2 buteleczki po 5 ml każda, w cenie ok. 9 zł.
6. I ostatnim z produktów jest odżywka do paznokci Eveline 8 w 1, której stosuję przez okres dłuższy niż 4 miesiące. Stosuję ją jako bazę pod lakier i w tej roli sprawuje się niesamowicie. Chroni płytkę paznokcia przed uszkodzeniami, czy też odbarwieniami od np. czerwonego lakieru. Od chwili jej stosowania jeden jedyny raz złamał mi się paznokieć, i to z własnej winy. To opakowanie niestety już mi się kończy, ale już jutro pędzę po kolejne ;]
To już wszystko na dziś, mam nadzieję, że produkty przypadły Wam do gustu, i do usłyszenia wkrótce, pa ;)

